Adam Mickiewicz: Życie i Twórczość


 
Redakcja:
Kontakt
Inne projekty:
Jan Kochanowski
Uroda
Makijaż


Adam Mickiewicz

Życiorys

Utwory:

Ajudah
Ałuszta w dzień
Ałuszta w nocy
Amalia
Bajdary
Bakczysaraj
Bakczysaraj w nocy
Błogosławieństwo
Broń mnie przed samym sobą
Burza
Chromy
Cisza morska
Czatyrdah
Danaidy

Dziady
Upiór
Przedmowa
Część I
Część II
Część III
    Przedmowa
    Prolog
    Akt 1
     -Scena 1
     -Scena 2
     -Scena 3
     -Scena 4
     -Scena 5
     -Scena 6
     -Scena 7
     -Scena 8
    Ustęp
    Do przyjaciół Moskali
    Objaśnienia poety
Część IV

Do ***
Do D.D.
Do Laury
Do matki Polki
Do Niemna
Dobranoc
Dobry wieczór
Droga nad przepaścią
Dumania w dzień odjazdu
Dzieńdobry
Ekskuza
Epigramaty
Góra kikineis
Grażyna
Grób Potockiej

Konrad Wallenrod
Wstęp
Rozdział I
Rozdział II
Rozdział III
Rozdział IV
Rozdział V
Rozdział VI

Lilie
Lis i kozioł
Luba! ja wzdycham
Mędrek
Mędrcy
Mogiły haremu
Mówie z sobą
Nad wodą wielką i czystą
Niepewność
Nieuczona twa postać
Oda do młodości

Pan Tadeusz
Księga I
Księga II
Księga III
Księga IV
Księga V
Księga VI
Księga VII
Księga VIII
Księga IX
Księga X
Księga XI
Księga XII
Epilog

Pani Twardowska
Panicz i dziewczyna
Pielgrzym
Pierwiosnek
Pierwszy raz jam niewolnik
Pieśń filaretów
Polały się łzy
Potępi nas świętoszek
Przyjaciele
Ranek i wieczór
Reduta Ordona
Rezygnacja
Romantyczność
Rozmowa wieczorna
Ruiny zamku w Bałakławie
Rybka
Senuccio i'vo'che sappi
Śmierć pułkownika
Snuć miłość
Stepy Akermańskie
Świteź
Świtezianka
Tchórz na wyborach
Trzech budrystów
Wezwanie do Neapolu
Widzenie się w gaju
Wilija, naszych strumieni rodzica
Z Baadera
Zaloty
Żaby i ich króle
Żal rozrzutnika
Żegluga
 

 
"Rybka"

Ballada
(ze śpiewu gminnego)

Od dworu, spod lasa, z wioski,
Smutna wybiega dziewica,
Rozpuściła na wiatr włoski
I łzami skropiła lica.

Przybiega na koniec łączki,
Gdzie w jezioro wpada rzeka;
Załamuje białe rączki
I tak żałośnie narzeka:

"O wy, co mieszkacie w wodzie,
Siostry moje Świtezianki,
Słuchajcie w ciężkiej przygodzie
Głosu zdradzonej kochanki.

Kochałam pana tak szczerze,
On mię przysięgał zaślubić,
Dziś księżnę za żonę bierze,
Krysię ubogą chce zgubić.

Niechże sobie żyją młodzi,
Niech się z nią obłudnik pieści,
Niech tylko tu nie przychodzi
Urągać się z mych boleści.

Dla opuszczonej kochanki
Cóż pozostało na świecie?
Przyjmijcie mię, Świtezianki!
Lecz moje dziecię... ach, dziecię!"

To mówiąc rzewnie zapłacze.
Rączkami oczy zasłoni
I z brzegu do wody skacze,
I w bystrej nurza się toni.

Wtem z lasu, gdzie się dwór bieli,
Tysiączne świecą kagańce,
Zjeżdżają goście weseli,
Muzyka, hałas i tańce.

Lecz mimo tego hałasu
Płacz dziecięcia słychać w lesie,
Wierny sługa wyszedł z lasu
I dziecię na ręku niesie.

Ku wodzie obraca kroki,
Gdzie łoza, gęsto spleciona,
Wzdłuż wykręconej zatoki
Okryła rzeki ramiona.

Tam staje w ciemnym zakątku,
Placze i woła: "Niestety!
Ach, któż da piersi dzieciątku!
Ach! gdzie ty, Krysiu, ach, gdzie ty?"

"Tu jestem, w rzece u spodu, -
Cichy mu głos odpowiada -
Tutaj drżę cała od chłodu,
A żwir mnie oczki wyjada.

"Przez żwir, przez ostre kamuszki
Fale mnie gwałtowne niosą;
Pokarm mój koralki, muszki.
A zapijam zimną rosą".

Lecz sługa, jak na początku,
Tak wszystko woła: "Niestety!
Ach, któż da piersi dzieciątku?
Ach, gdzie ty, Krysiu, ach, gdzie ty?"

Wtem się coś z lekka potrąci
Śród kryształowej przezroczy,
Woda się z lekka zamąci,
Rybka nad wodę podskoczy;

I jak skałka płaskim bokiem
Gdy z lekkich rąk chłopca pierzchnie,
Tak nasza rybka podskokiem
Mokre całuje powierzchnie.

Złotymi plamki nadobna,
Kraśne ma po bokach piórka,
Główka jak naparstek drobna,
Oczko drobne jak paciórka.

Wtem rybią łuskę odwinie,
Spójrzy dziewicy oczyma;
Z głowy jasny włos wypłynie,
Szyjka cieniuchna się wzdyma.

Na licach różana krasa,
Piersi jak jabłuszka mleczne,
Rybią ma płetwę do pasa,
Płynie pod chrusty nadrzeczne.

I dziecię bierze do ręki,
U łona białego tuli,
"Luli - woła - mój maleńki,
Luli, mój maleńki, luli".

Gdy dziecię płakać przestało,
Zawiesza kosz na gałęzi
I znowu ściska swe ciało,
I główkę nadobną zwęzi.

Znowu ją łuski powleką,
Od boków wyskoczą skrzelki,
Plusła i tylko nad rzeką
Kipiące pękły bąbelki.

Tak co wieczora, co ranka,
Gdy sługa stanie w zakątku,
Wraz wypływa Świtezianka,
Żeby dać piersi dzieciątku.

Za cóż jednego wieczora
Nikt nie przychodzi na smugi?
Już zwykła przemija pora;
Nie widać z dziecięciem sługi.

Nie może on przyjść tą stroną,
Musi zaczekać troszeczkę,
Bo właśnie teraz pan z żoną
Poszli przechadzką nad rzeczkę.

Wrócił się, czekał z daleka,
Za gęstym usiadłszy krzakiem;
Lecz próżno czeka i czeka,
Nikt nie powracał tym szlakiem.

Wstaje i dłoń w trąbkę zwinął,
I patrzył przez palców szparę,
Ale i dzień już przeminął,
I mroki padają szare.

Czekał długo po zachodzie,
A gdy noc gwiazdy zapala,
Zbliża się z lekka ku wodzie
I śledzi oczyma z dala.

Przebóg! cudy czy moc piekła!
Uderza go widok nowy.
Gdzie pierwej rzeczułka ciekła,
Tam suchy piasek i rowy.

Na brzegach porozrzucan
Wala się odzież bez ładu,
Ani pani, ani pana
Nie widać nigdzie ni śladu.

Tylko z zatoki połową
Sterczał wielki głazu kawał
I dziwną kształtu budową
Dwa ludzkia ciała udawał.

Zdumiewa się wierny sługa,
Rozpierzchłych myśli nie złowił;
Przeszła godzina i druga,
Nim wreszcie słówko przemówił.

"Krysiu, o Krysiu!" - zawoła:
Echo mu "Krysiu" odpowie,
Lecz próżno patrzy dokoła,
Nikt nie pokazał się w rowie.

Patrzy na rów i na głazy,
Otrze pot na licu zbladłem,
I kiwnie głową trzy razy,
Jakby chciał mówić: już zgadłem.

Dzieciątko na ręce bierze,
Śmieje się dzikim uśmiechem,
I odmawiając pacierze
Wraca do domu z pośpiechem.
 


Adam Mickiewicz © 2006-2007
Polityka prywatności
kolagen oraz Aktywny Kolagen naturalny